obiecane kolejne zdjęcie kramiku w plenerze :-)

cóż do czegoś wielkiego chyba daleka droga, jednak takie doświadczenia są bardzo cenne, można poznać innych “wystawców”, pośmiać się z fanaberii co poniektórych, spotkać masę ludzi i podyskutować o rozmiarach nakrętek na przykład. Takie manewry w terenie dają spory feedback. W przyszłym roku też się wybieram :-)

A kramik jaki jest – każdy widzi. Tak jest w Kazimierzu…